poniedziałek, 2 marca 2026

RUST AND DIE!

Dzisiaj kolejna wstawka "tematyczna" tym razem inspirowana jednym tylko dziełem (no dobra, jego sequelem również;)). Na warsztat wrzuciłem cyberpunkowy
kultowy film "Tetsuo - The Iron Man" z 1989 roku oraz jego sequel "Body Hammer" z 1992. Muszę się wam przyznać, że dopiero niedawno totalnie zakochałem się w tym filmie i zrozumiałem jego MOC. Do tego filmu trzeba chyba jednak dorosnąć.. kiedyś nie mogłem za cholerę zaliczyć w pełni całego seansu
i w połowie zwykle wymiękałem. Film Shin'yi Tsukamoto wydawał mi się zbyt chaotyczny i niezrozumiały - szczytem filmowego szaleństwa był wtedy dla mnie finał
"Piły" i tego typu sprawy;) i tak przez wiele lat męczyłem się podczas każdej kolejnej próby. W końcu dałem sobie spokój. Ciągle jednak mnie ciągnęło w te brudne,
surowe cyberpunkowe klimaty i w ogóle w japońskie horrory/thrillery/SF. Z czasem poznałem i pokochałem filmy w stylu "Evil Dead Trap", "Ichi the Killer" czy
"964 Pinocchio". Czułem z tymi filmami jakąś dziwaczną więź, były i nadal oczywiście są dla mnie jak "schronienie" do którego uwielbiam się chować
przed tym parszywym światem...  
 
 
Ostatnio (w zeszłym roku) zrobiłem sobie kolejny seans z "The Iron Manem" (chyba po 4 latach od ostatniej próby;)) i... BACH! To było jak strzał.
Jakby nagle w moim zakutym łbie ktoś odblokował jakieś ukryte przejście. Jakbym oglądał go po raz pierwszy w życiu. Zajarałem się totalnie tym filmem
(sequel też bardzo lubię i z każdym kolejnym seansem "wchodzi" mi coraz lepiej). "Tetsuo" to pieprzone cyberpunkowe ARCYDZIEŁO. Nie wiem jak mogłem tego
wcześniej nie czuć o_O Myślę, że to również zasługa innych filmów, które obejrzałem po nieudanych seansach z dziełem Tsukamoto. W podobnym klimacie
lecz nawet trochę bardziej pokręconych czyli (mojego faworyta) "964 Pinocchio" z 1991 roku albo "Rubber's Lover" z 1996. Teraz od czasu "odblokowania"
mojego ograniczonego umysłu staram się zaliczać seans z "Tetsuo" przynajmniej raz w tygodniu i nie mam jakoś ochoty rezygnować z tej nowej tradycji... 

Oczywiście musiałem spróbować coś porobić w podobnym klimacie. Looknijta zatem co tam wysmażyłem i sorry za ten powyższy bełkot;) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz