Skoro wychwalałem już "Tetsuo" udajmy się jeszcze głębiej w obskurne cyberpunkowe klimaty prosto z Japonii...
Dzisiaj trzy artZzZy inspirowane filmem dzięki któremu pokochałem "Tetsuo" i inne cyberpunkowe dzieła z lat 80/90 "Made in Japan".
Film "964 PINOCCHIO" w reżyserii Shozina Fukui to totalny popieprzony chaos. Chaos który potrafi zauroczyć. Przynajmniej mnie;)
Dzieło (zmarłego niestety w tym roku) Shozina Fukui jest dla mnie absolutnie numerem jeden jeśli chodzi o nieco "brudniejsze" odmiany cyberpunka.
I co najdziwniejsze pokochałem go już przy drugim podejściu czyli zdecydowanie szybciej niż w przypadku "Tetsuo";). Jednak jeśli miałbym z czymś porównać
"Pinokia" to chyba najbliżej mu właśnie do legendarnego dzieła Shinyi Tsukamoto. Czuję w nim także całkiem konkretną inspirację filmami
Andrzeja Żuławskiego np. długaśna scena "wymiotowania" Himiko baaardzo kojarzy mi się z legendarną sceną z "Possession",
bohaterzy "Pinokia" zwykle drą się wniebogłosy, robią wykręcone miny i biegają jak opętani:). Jest w tym jednak całkiem solidna porcja humoru
i chyba tylko dzięki niemu film nie jest aż taką rzeźnią jaką mógłby być gdyby był w 100% na poważnie... Polecam przeGorąco!
A, i obczajcie sobie jeszcze SOUNDTRACK do tego filmu. Czyż nie jest to, kurna, jeden z najlepszych soundtracków ever?



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz